Kup teraz na Allegro.pl za 56,55 zł - CZERWONY KAPTUREK - PRAWDZIWA HISTORIA [HD-DVD] (12697456694). Allegro.pl - Radość zakupów i bezpieczeństwo dzięki Allegro Protect! Prof. Jacek Wasilewski gościem Piotra Maślaka w Pierwszym Śniadaniu w TOK-uPamiętaj o SUBSKRYBCJI: http://www.youtube.com/subscription_center?add_user=TokFmW Translation of "Czerwony Kapturek - prawdziwa historia" into English . Hoodwinked! is the translation of "Czerwony Kapturek - prawdziwa historia" into English. Sample translated sentence: Czerwony Kapturek: prawdziwa historia "Co masz duże zęby!" ↔ Red Riding Hood: The True Story "What big teeth you have!" Film Wiadomości Czerwony Kapturek zdobył Amerykę 18 stycznia 2006, 07:18 Ten tekst przeczytasz w 1 minutę. FACEBOOK Czerwony Kapturek Prawdziwa Historia Oglądaj Cały Film Online W W tym przypadku, zaczynamy opowieść od końca. futrzany glina ze zwierzęcego świata prowadzi dochodzenie w sprawie zakłócenia porządku w chatce babci. uczestnikami zdarzenia są czerwony kapturek, wilk i drwal z siekierą. zarzuty są poważne: zakłócenie spokoju, zamiar Gdy już tam będziesz, przywitaj się ładnie z babunią i bądź grzeczna. Czerwony Kapturek kiwał jasną główką, ale gdy tylko wszedł do lasu, zapomniał o przykazaniach mamy. Ujrzawszy przepiękne kwiaty nieopodal ścieżki, dziewczynka postanowiła nazbierać trochę dla babci. Gdy związywała kolorowy bukiecik, nagle obok niej Dowiedz się gdzie obejrzeć Czerwony Kapturek – Prawdziwa historia legalnie z lektorem lub napisami. Produkcja tego filmu kosztowała ponad 10000000 dolarów, czyli 39 000 000.00 polskich złotych. Obsada liczy ponad 100 osób. Książę Charming był przeklęty jak dziecko: Każda kobieta, która patrzy mu w oczy, powinna natychmiast Delphine (Emmanuelle Seigner) to poczytna paryska pisarka, która od jakiegoś czasu cierpi na brak weny. Gdy pewnego dnia w trakcie podpisywania książek poznaje tajemniczą kobietę (Eva Green), jej życie zaczyna stopniowo zbaczać z wcześniej wytyczonego toru. Między kobietami rodzi się relacja, która z czasem z przyjaźni zmienia się w. Fragment nr 3- Czerwony Kapturek - Prawdziwa historia - Wszystkim się wydaje, że doskonale znają bajkę o Czerwonym Kapturku. Ale czy znamy prawdziwą wersję tej bajki? A może przez Czerwony Kapturek zmierza do swej Babci. Jedzie na rowerze, śpiewa. Wszystko zapowiada zwyczajną bajkę o Czerwonym Kapturku. Kapturek dojeżdża do Babci, zastaje Wilka ubranego w strój starszej kobiety. Czerwony Kapturek zaczyna wypytywać się o wszystkim znane szczegóły. xDyn. Proszę nie zwracać większej uwagi na godne pożałowania rymy, zgrzyty przy rytmie czy absurdalną "fabułę" i humor nie najwyższych lotów. Po prostu podejdź do tego, drogi czytelniku, z (bardzo) dużym przymrużeniem oka. Z góry dziękuję XDD-------------------Razu pewnego Kapturek młody,Wybrał się do babci bez rodziców zgody,Wiedział on bowiem, że ojciec go zruga,Gdy wyjdzie na jaw, że chodzi o szluga!Babka, co dziwne, zawsze przy groszu,Fortunę trzymała w wiklinowym koszu,Strzegła go jednak jak oka w głowie,Dylemat więc miała co swej babce jej wyjaśnić, że związku z tym nie ma?Historię dość mądrą wymyślić by może po prostu powie, że rabusiem, Był sąsiad co uciekł szkolnym autobusem? Ach, dziewczę pozbawione ogłady!"Dobre to" - myśli Kapturek rady, A babka stara, ślepa i przygłucha,Naiwna taka, więc wnuczki posłucha!Pędziła więc dziewka przez bory, przez lasy,Aż w pędzie tym dzikim obdarła nic sobie z tego zbytnio nie robiła, Pewna, że właśnie interes babunia gościa przyjmowała: Wilka, z którym układy złote miała, I razem współpracą zbijali fortunę,Handlując koką, zielskiem i z ust fajkę i łypie na Wilka, "Liczę, Marian, jeszcze tylko chwilka"I dalej banknoty na kupki rozkłada,Forsa nie miłość - poważna - niecierpliwy osobnik wyjątkowo, Zamachnął ogonem, warknął gardłowo,I z nudów i nerwów sam kreskę ułożył,Jeden z banknotów zaś w rureczkę złożył...I nagle - ło Jezu! Pukanie do drzwi! Oboje podnoszą pod sufit swe jednym susem do okna doskoczyła,W nim zaś Kapturka nieszczęsnego obaczyła."Kto to?!" - wrzeszczy babka, pieniądze chowając. "Dziwka, mnie się widzi, bo przecie nie zając!Niby nie najbrzydsza, ładną ma dupkę,W sumie tą kurewkę z chęcią sobie chrupnę!""Marian, cholera, weź ty się opanuj!Zamknij lepiej pyska lub mą wnuczkę szanuj!Żadna ladacznica, to jeno Kapturek, Tego by nie zoczył tylko zwykły burek!Wilczy masz apetyt, lecz to sprawa twoja, Jesteś w czyimś domu, tutaj moja wola!""Co mam tedy robić, kiedy twoja mała,Wejdzie tu do środka, wyjdzie prawda cała!"Babka kręci głową, myśli intensywnie,Faktem jest, że musi działać ofensywnie."Chowaj się do szafy, bieraj dupę w troki,Już dochodzą mnie tu z holu wnuczki kroki!"Wchodzi dziewka młoda, zaraz się rozgląda,Ze zdziwieniem wielkim babci wciąż wygląda."Gdzie jesteś babuniu, czekam niecierpliwie,Bym tu stała dłużej jest niesprawiedliwie!"Wyszła zaraz stara, kości swe prostuje,Widać schorowana ból znów w kościach okulary, mamle coś pod nosem,Po czym mówi do niej bardzo cienkim głosem:"Witaj ma dziecinko, co cię tu sprowadza? U mnie taki nieład, wszędzie kurz i sadza...""Nic to babciu miła, mnie to nie przeszkadza."Babcia się uśmiecha, zaś w środku ją rozsadza."Zaraz mam zastrzyki, lekarz tutaj przyjdzie,Tak to nie wypada, niech wnuczusia wyjdzie...""Tedy mu pomogę!" - rzecze dziewka szybko,W miedzy czasie ciągle rozgląda się za tak w milczeniu, bacznie się lustrują,Obie coś dziwnego w powietrzu wyłapują."Może babciu moja, pójdę do pokoju?Przed doktorem dobrym trochę dam spokoju?""Idź więc dziecko moje, tylko już nie wychodź,Kiedy cię zawołam wtedy do mnie przychodź."Zniknął więc Kapturek za sypialni drzwiami, Nie żegnając babci zbędnymi słowy."Wychodź prędko, Marian!" - babka krzyk że w ogóle musi kryć tego ciągle cisza, wilka nigdzie nie ma, W starej niepojęty gniew się za to wzbiera."Wyłaź mi, łajdaku! I spierdalaj prędko!Byłoby głupotą gdybyś już nie zemkną!"Patrzy dookoła, nagle - nie dowierza,Przecie ona w szafie miała tego zwierza!Szafa zaś w sypialni, nie ma wątpliwości,Znowu los cholerny robi jej po złości. Idzie więc w tę stronę, wnuczki swojej szuka,I podchodząc do drzwi - wchodzi, kto by pukał?"Babciu! Co ty tutaj...?! Cóż za niespodzianka!Myślałam, że w tym koszu ta ładna jest firanka,Co ją mi ostatnio ciągle zachwalałaś,Widzę jednak, że tu oszczędności swoje miałaś..."Babka na to z krzykiem, cała jest czerwona,"Kłamstwo! To z pewnością z wilkiem była zmowa!Gdzie żeś go ukryła? Mówże dziewko głupia! Zaraz zamiast wnuczki będę miała trupa!"Kaptur przerażony, za głowę się łapie,Nie spodziewał się bowiem, że ktoś go przyłapie. Taka to trochę kiepska sytuacja,Na kradzieży złapana - istna wariacja!"Pieniądze mi chciałaś ukraść dziewucho!Niech ja Cię dorwę, wytargam za ucho! Spiorę ja ciebie jak zwykłego gnoja,Bo bachor z ciebie, nie żadna dziewoja!"To powiedziawszy chwyta za kapcia."Ratunku! Pomocy! Jędza nie babcia!""Niech gen czy krew ci nie daje nadziei,Bo w mojej rodzinie nie ma złodziei!Wybiję ja ci prędko kradzieże ze łba, Wpadłaś ty bowiem w istną paszczę lwa!"Na to Kapturek cały czerwienieje,Niby przytomna, lecz nie wie co się - impuls. Chwyta za donicę."A rzuć tym tylko, to jak cię zara chwycę!"Dziewczyna zaś uśmiech na usta przybiera:"Zobaczymy kto kogo zaraz sponiewiera."I to powiedziawszy rąbnęła ją w głowę,A ciało staruchy opadło na podłogę."Mogłaś siedzieć sobie w fotelu bujanym,Być archetypem babci, wszystkim dobrze wolałaś pieniądz, interesy brudne,Te całe teatrzyki były już zbyt nudne."Rozglądnęła się znowu po pustym ukryć zwłoki dla własnego tedy szafę, by ciało tam schować,A potem najlepiej mebel środka więc zagląda i nagle truchleje,W środku zaś wilk w twarz jej się śmieje."Ładnie załatwiłaś staruchę zrzędliwą, Ja jak do tej pory brałem cię za ckliwą - Za słabą i nudną jak z olejem flaki,Patrzyłem znudzony, a tu koniec taki!Nie zjem cię tedy, mała sokolico, Więc nie drżyj ze strachu, rozpromień ci ja za to propozycję niecodzienną:Pierdol to wszystko i ucieknij ze mną!"Milczy kapturek, na wilka domu i tak tylko gotuje i sprząta,Dla starych pewnie mała to strata,W końcu ma jeszcze młodszego brata."Dobrze!" - powiada uradowana,Myślę, że będzie z nas zgrana do ogrodu, wyciągnij pazury I babkę wrzuć do wykopanej tam siłami ukryli zwłoki,Tej skąpej, zrzędzącej, starej wywłokiI wziąwszy pieniądze z babcinej kryjówki,Uciekli."Wakacje" to były wymówki."Lecz co z nimi dalej?" - zapytasz słuchaczu, Oni gang mafijny stworzyli po cichaczuI wspólnie fortuny się wielkiej dorobili,A potem... ich dłużnicy po zmowie